pb.pl
w schowku Tylko dla zalogowanych czytelników
zaloguj się
lub zarejestruj
dodaj do schowka

PKL ma pod górę

KUP LICENCJĘ
Marcel Zatoński
Pin It email print

Operator kolejek linowych po prywatyzacji ma sporo planów inwestycyjnych, ale ich realizacja jeszcze poczeka.

 

Notowania

euro, ropa brent

Prywatyzacje niemal zawsze wzbudzają emocje, ale ta wzbudzała emocje szczególne i to wśród bardzo krewkiej części narodu. W 2013 r. majątek Polskich Kolei Linowych (PKL), w tym znane każdemu tatrzańskiemu turyście kolejki na Kasprowy Wierch i Gubałówkę, faktycznie przeszedł w ręce funduszu Mid Europa Partners, znanego m.in. jako właściciel Żabki. W spółce kilka procent akcji mają też lokalne samorządy.

Protesty i sprzeciw wobec prywatyzacji „sreber narodowych” nie cichną do dziś, tuż przed wyborami parlamentarnymi podczas wizyty na Podhalu prezes PiS Jarosław Kaczyński mówił, że „kolejka na Kasprowy musi być w polskich rękach i jeśli obejmiemy władze, to zrobimy wszystko, by tak się stało". Tymczasem perspektywa inwestycyjna typowego funduszu private equity kończy się dopiero za kilka lat i Mid Europa będzie próbowała w tym czasie podwyższyć wartość spółki.

Kłopotliwa Gubałówka

- Kończymy prace nad strategią do 2020 r., w połowie kwietnia chcemy przedstawić ją akcjonariuszom. Mamy w planach m.in. dwa duże projekty inwestycyjne, jeden na Gubałówce, drugi na Kasprowym Wierchu. Żaden nie może jednak ruszyć bez zgody odpowiednich urzędów i instytucji, a w przypadku Gubałówki szczególnie ważne będą zgody właścicieli gruntów – mówi Janusz Ryś, prezes PKL.

Główna trasa narciarska na Gubałówce jest nieczynna od ponad dekady. Spółka organizowała ostatnio w Zakopanem „konsultacje społeczne” z właścicielami gruntów, ale na kompromis na razie się nie zanosi.

- Na Gubałówce chcemy zainwestować około 100 mln zł. W pierwszym etapie byłoby to 50-60 mln zł na trasy narciarskie, które w optymalnym scenariuszu – czyli jeżeli szybko uzyskamy zgodę na zmianę miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego – byłyby gotowe w ciągu trzech lat. Potem zajęlibyśmy się modernizacją i rozbudową budynków górnej stacji ośrodka. W tej chwili brakuje nam oferty dla początkujących narciarzy, nasze pozostałe ośrodki są przeznaczone raczej dla bardziej zaawansowanych, więc bardzo zależy nam na porozumieniu z właścicielami gruntów. Oferujemy stawki za dzierżawę na poziomie kilku- a nawet kilkunastokrotnie wyższym niż w innych ośrodkach. Mimo to uzyskanie zgody od około 150 właścicieli nie jest łatwe, bo brak zgody jednej rodziny może blokować inwestycje – mówi Janusz Ryś.

Zmiana profilu

Drugą wielomilionową inwestycję PKL zamierza przeprowadzić na szczycie Kasprowego Wierchu. A właściwie pod nim.

- Na Kasprowym planujemy inwestycję rzędu 40-50 mln zł w nową kolejkę krzesełkową na halę Goryczkową i zbudowanie podziemnego przejścia z głównego budynku do górnej stacji kolejki, co zdecydowanie zwiększyłoby popularność tej trasy i bezpieczeństwo narciarzy z niej korzystających. Przygotowujemy raport środowiskowy, gdybyśmy uzyskali wszystkie pozwolenia, to ta budowa mogłaby ruszyć w 2018 r. Jeśli nie uzyskamy zgody na przejście, skala inwestycji w Goryczkową będzie mniejsza – mówi Janusz Ryś.

Obecnie około 95 proc. przychodów PKL przynosi działalność transportowa, ale spółka powoli stara się to zmienić. Stworzono m.in. PKL Food i zaczęto prowadzić restaurację na Kasprowym Wierchu w miejscu, gdzie wcześniej działała pizzeria.

- Dziś w przychodach PKL około jedna trzecia to Kasprowy Wierch i jedna trzecia to Gubałówka, mimo że praktycznie nie można tam jeździć na nartach. Pozostałe ośrodki odgrywają dużo mniejszą rolę – mówi Janusz Ryś.

O ile inwestycje infrastrukturalne PKL muszą czekać na urzędowe zgody, o tyle spółka już sporo inwestuje w marketing i rozbudowę sieci sprzedaży.

- PKL przez lata był firmą transportową, nawet w sprawozdaniach klienci byli określani jako „jednostki transportowe”. Nasz cel jest taki, by firma oferowała coś więcej niż bezpieczny transport. Robimy od podstaw rzeczy najprostsze, takie jak pozycjonowanie konkretnych ośrodków i tworzenie oferty uzupełniającej pod potrzeby takich klientów, którzy przyjeżdżają w te miejsca. Wprowadziliśmy też m.in. wspólną kartę, umożliwiającą zakup biletów na nasze kolejki, uruchomiliśmy sprzedaż internetową i sieć biletomatów – mówi Patryk Białokozowicz, w zarządzie PKL odpowiedzialny za sprzedaż i marketing.

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu izamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Regulaminie Korzystania z Serwisu. Zapoznaj się z regulaminem.

Teksty Polskiej Agencji Prasowej

Komentarze

Wiadomości dnia na Logistyka.pb.pl


News

Kontrakty terminowe na WIG20 na czwartek,...

Kontrakty terminowe na...
News

ŚDM – raczej filantropia niż przyszłe zyski

Jak Volkswagen pokutuje w...
News

Kontrakty terminowe na WIG20 na środę,...

Kontrakty terminowe na...
News

Decyzyjny unik jest sensowny

Igrzyska olimpijskie w Rio...
News

Kontrakty terminowe na WIG20 na wtorek,...

Kontrakty terminowe na...
News

Warszawa 1944, Polska 2016

Co roku w okolicach lipca...
News

Przyczyny inne, ale znowu terror

Dramat w Monachium, ale...
News

CHF – czy zdrowy rozsądek wygra?

Mam znajomych, całkiem...
Najlepsze blogi o biznesie

Wideo »

Nowy fotel biurowy RS jest w zasadzie sportowym siedzeniem, które znaleźć można w różnych wersjach kultowego modelu 911, ale zaprojektowanym do użycia w pomieszczeniach. Fotel jest elektrycznie regulowany, obity skórą Alcantra i ma wytłoczony emblemat niemieckiej marki.  

Portal worldcarfans.com informuje, że potencjalni nabywcy muszą się liczyć z wydatkiem rzędu 6750 USD, czyli w przeliczeniu na polską walutę około 25 tys. złotych.

Porsche zmieni twoje biuro (WIDEO)

Sekcje

Oferty Pulsu Biznesu